Wczoraj skończyłam liceum. Bardzo mi smutno z tego powodu. Szkoła była jednym z niewielu powodów, dla których udawało mi się wyjść z domu. Mogłam się uczyć, często byłam zajęta pracami domowymi, było to męczące, ale sprawiało mi przyjemność. Poza tym, w klasie miałam tylu cudownych ludzi, bez których bardzo by mi się nudziło i dla których warto było tam przychodzić mimo przeziębienia. Rozstaliśmy się raczej w dobrych stosunkach. Nie licząc dymu 2012, który miał na celu ukazaniu prawdy i zdemaskowaniu nieco nieuczciwej osoby. Już tęsknię za niektórymi osobami, nasze ostatnie spotkania powoli się zbliżają. Pierwsza matura już 4 maja, piszemy podstawowy polski. Nie mogę uwierzyć, że mam już 19 lat i teraz moje dalsze życie zależy w większej części ode mnie. Czas mija zdumiewająco szybko.
Pogoda wakacyjna. Męczę się, mam wrażenie, że się duszę, dlatego napisałam 1,5 strony wstępu do poezji Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, siedząc na podłodze przy otwartym oknie.
Jak zapowiada się wam długi weekend? Sama nie mam planów, jakoś mam ochotę poczytać zeszyty do polskiego, posiedzieć w domu i nabierać sił psychicznych do matur.
Zabieram się za rozmaite funkcje matematyczne, do napisania ;)
"Życie człowieka można porównać do rzuconego wysoko kamienia, tylko w życiu szybciej się spada..."
Mamy Święta. Bardziej przeżywałam takie dni, gdy byłam dzieckiem, chciałam zobaczyć rodzinę, pragnęłam tego szumu, przygotowań. Z czasem te emocje ulegały przygaszeniu, aż do teraz, gdy dni świąteczne kojarzą mi się z nerwami, ograniczeniem wolności, patrzeniem jak goście się obżerają. Nie żałuję im, niech jedzą, przynajmniej mają jak ;)
Jestem w trakcie roboty. Prezentacja maturalna ciągnie się za mną od ferii. Najczęściej jest tak, że do pracy zabieram się prawie na koniec terminu - wtedy mózg pracuje na najwyższych obrotach, łatwiej jest mi się skupić. Co dokładnie robię? Prezentuję portrety kobiet, które marzyły. Powieść feministyczna to powieść o kobiecie, a ja w swojej pracy nie chciałam pokazać kobiet jako bezczelnych istot, którym zależy wyłącznie na swoich prawach. Zawęziłam temat pisząc, że każda kobieta ma swoje marzenia, a droga do marzeń każdej z tych kobiet kończy się zupełnie inaczej. Obecnie pracuję nad Anną Kareniną. Powieść była tak wspaniała, że do teraz czuję wzruszenie, Tołstoj stworzył arcydzieło. Bohaterka przedstawiona jest na tle świata rosyjskich "wyższych sfer". Odrzuca konwenanse, by żyć z mężczyzną, którego kocha. Co będę opowiadać, warto przeczytać!
Mam tyle bzdurnych dylematów. Obiecałam jutro komuś spotkanie, ale nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, bo idę z wizytą do dziadków. We wtorek chciałabym pojechać do lubego, ale on chce, abym poszła do lekarza. Poza tym jeszcze kwestia nauki. Nie mogę się rozdwoić.
Za miesiąc pierwsza matura. Jeszcze się nie boję, robi mi się przykro, że skończę tę szkołę, bo póki co, to w niej pozostawiam najlepsze wspomnienia.
Do napisania ;)
"To nie wstrząśnięci mają mieszane uczucia."
Czasami odnoszę wrażenie, że zbyt często ostatnio robię dobrą minę do złej gry. Może wpływ na to mają pewne sytuacje, o których powiem raz i wiem, że lepiej na głos nie powtarzać myśli z nimi związanych, choć bardzo chciałabym powiedzieć, że mają na mnie wpływ, że bardzo mnie dźgają gdzieś w duszy. Są chwile, gdy w powietrzu wisi względny spokój, ale przychodzą takie godziny, w których wszystko się nawarstwia. Chodzę z nerwami. Wszędzie. Do domu, do szkoły, do kogoś. To wpływ nadchodzącej matury? W niewielkiej części, jeszcze to do mnie nie dociera, więc z większymi emocjami w tym względzie jest w porządku. Poza tym... Boję się w ataku, zauważyłam też pewną właściwość - brak szczerości równa się brak zaufania. Smutne to, ale co poradzę, niewiele daje wyrażanie emocji, mówienie o nich, próba zrozumienia. Chcę, aby coś się zmieniło. Tylko co? Zastanawiam się nad tym i nie wiem, co mam na myśli. Za to sobie coś roję w głowie, podejrzewam, rezygnuję, by potem znowu się nakręcić.
Koncert Linkin Park. Próbujemy zebrać ekipę, wytrzasnąć pieniądze i dużo więcej. Musi się udać, kurde.
W szkole nic ciekawego - na polskim zachowanie standard, na zebraniu jakieś lamenty, ludzie to ludzie.
Jutro zajrzę na wasze blogi, a póki co kładę się spać, nie lubię zmiany czasu :)
"Bezgraniczność uczuć to bardzo dobry powód czynienia zła... Skoro i tak muszą nas kochać - to czemu się pilnować?"